środa, 24 marca 2010
chyba już wiosna

Czuję wiosnę w powietrzu :) Chyba czas na wiosenną refleksję. Poczuj Wiosnę. Zapach świeżej trawy. Słodka zieleń. Ciepłe fale. Błękitne powietrze. Jest naprawdę Piękna. Uśmiechy, delikatne otarcia, dotknięcia, gołe nogi, wciąż uśmiechy, obnażone ramiona, coraz krótsze spódniczki, śmielsze gesty, wyzywające spojrzenia i te uśmiechy... Wiosna. Skłonna zrobić to, czego pragniesz. W słoneczne dni każe ci prosić, w strugach wody pozwoli żądać, a ciepłe wieczory wypełni słodkim zapachem. Nalewki, okrutnie taniego wina lub swoim. Wiosna bywa hardkorowa. Dzięki niej robisz rzeczy, o jakich masz mętne pojęcie. Najlepsza pora roku. Wiosną rozkwitają kwiaty, czyż nie? Miesiące najlepszej szkoły życia. Co roku jest inaczej. Wiosną życie wypierdala w kosmos! A nagość? Estetyczne oblicze Wiosny. Zapach, smak i dotyk. Wiosna jest empiryczna. 
Mickey & Mallory Knox. Wiem już, czym jest Zachwyt. Lubię to uczucie. Przyjemne.
PS. Mallory nie była Wiosną :)
czwartek, 11 marca 2010
For my beautiful, health people :)


I haven't listen this band for ages. But I am now. And it's exactly how I imagined. Sometimes it's better not to listen (or do) something for long time just to feel something special when you finally listen (do) it. Fuck me if I'm wrong! :)
What do you expect? Anything funny? Maybe smart? Even both I suppose. Don't expect nothing great. You know me :)

And now a bit about my feelings. About people. ("people equal shit!"). I don't like commercials with sick people. I think it's something like terrorism. You're sitting and watching TV. Nothing portrends catastrophy. You're watching film. And it's time for commercials. Toothpaste, new mobile phone, car with electric engine, some pills and suddenly! On your screen appears kid without hand! Or children with some defects. Bold lady with just one eye. Burntface man. It's horrible. Attacks when you're definetely not ready for that. They show you awful pictures of retard people with some shit instead of head. I can't handle it. Commercial lasts few seconds and always ends some favours (send sms so you can help this people look normal <- LIE, they will never look normal). I am afraid of watching commercial at all. This thing is always unexpected. Between beautiful smile (blend-a-med) and sexy girl (some fashion) they put sick people! How can they do this? It's not ethical.
No offence. I'm not telling that this people are worse then normal, but for God sake I don't have to look at them! I just don't want. Our society probably likes this kind of entertainment ("oh, look how bad they have! we're better because we have normal faces and both legs!"). I just want to say: I DON'T LIKE THAT STUFF!. And that's all. Matter of what to do with this sort of people (handicapped) is another pair of shoes (:P). You're not ready for my opinion in that case. We'll see how you'll take this :)

Now I feel relieved. And maybe even pleased.
środa, 10 lutego 2010
i tak, i nie :)
Once upon a time there was a party. In a little beautiful high-placed town. There was a girl and a boy and couple of his friends. And it was fun, of course. The boy had something in him. That thing made the girl look at  him. But, maybe it wasn't even it, maybe it was because of other things they're doing on their party. What's the ending of that story? Only that two know what's going to happen. And we all have to wait patiently.

Teraz będę pisać w ojczystym języku. zdaje się, że mniej go kaleczę, a przyznam, że pisze się szybciej. Jestem w trakcie ustawicznej pracy nad swoim postępowaniem względem wydarzeń, mających nastąpić za plus minus trzy miesiące. Dokonałam już wstępnej selekcji materiału, którego nie będę się uczyć ("umiem to, a poza tym pewnie o to nie zapytają") i tego, do którego przysiądę ("wystarczy tylko powtórzyć").

Dusza moja tęskni za koncertem. Albo imprezką. Dusza nie precyzuje. Na szczęście pół roku do Woodstocku, więc już bliżej niż dalej. Jeżeli którykolwiek z moich czytelników będzie miał bezpośredni wpływ na to, co stanie się ze mną po śmierci to niech rozsypie moje prochy na piasku w wiosce Kryszny, pod dużą sceną i jakiemuś jebanemu punkowi do piwa. Sweet home Alabama... Czasem śni mi się dziewczyna, która flash'owała na wjeździe na pole. Słodki widok.
Przystanek Woodstock rządzi się wieloma unikalnymi prawami. Jednym z nich jest niezmienne prawo znajdowania znajomych. Spójrz, czterysta tysięcy ludzi, brudnych jak chuj, albo uśmiechniętych albo po katorżniczej przeprawie. Słowem, jeśli się czymś specjalnym nie wyróżniasz (myślę o trzymetrowym irokezie z puszek, kompletnej nagości lub dwojgu ludzi w jednej parze majtek) to nietrudno Cię przeoczyć. Ale to prawo polega właśnie na tym, że na Woodstocku nie sposób znaleźć choćby kilku znajomych osób :) to szalenie przyjemne.
U mnie już północ. Dobranoc i słodkich snów :)
niedziela, 03 stycznia 2010
seems fun and nice
I wasn't here for a long time. Couple of fun moments of my life. I probably won't be here for same long, so it doesn't matter anyway what I'm writing now. So, shall we dance?
Dance of purified wants, mortal needs and partly instinct-of-fun's  product. Pusher make you to do this :) Some guys have good song about it...
If songs, I have nice song to remember. Song from fallout 3. About some butcher, who chops some meet. And nobody cares whose meat he chops... And what about song of substitute guy? The Who and their nice song: 'I look a white but my dad was black, my leather shoes is really made out of sack... I was born with a plastic spoon in my mouth! And of course Disturbed: There is too many men, too many people making too many problems... Is not much left to go around. Can't you see this is a land of confusion?!
Do you know "The magic carpet ride"? Does it tell you something: You don't know what we've been find, why don't you come with me little girl on the magic carpet ride. You don't know what we've been seen, why don't you tell your dreams to me. Fantasy will set you free. Close your eyes girl, look inside, let the sound take you away...? I like it.
About the dance... Pleased dance. Pleasured dance. Twisted bodies and fixed minds. I can't remember exactly all moments, but I couldn't describe it so it doesn't matter. And something.

New Yar's Eve I've spend on walking, sliding, drinking, smoking, joking with a half of red one.
Next day (or even the same day, because we came back six hours after midnight the day before) we've danced. Whole day...
We've had a breakfast. Travel to kitchen was our longest journey that day. We spent all day in bed. Pretty fun thing. What they say: what the New Year, that the whole year. Can't discuss :)
So we drank, smoked and danced our dance. I didn't know what the weather was, because windows was misted by curtains. I didn't know what time was either. Long nice day... Introduction to beautiful year.

It isn't my come back because all of you (readers of this text I can probably count on my hand) don't want it :) but for few people, who sometimes step by here... I just want to write some words. Maybe even for myself, but I think i'ts more for you :)

So, be nice and have fun in new year!
ready to send :)
niedziela, 05 października 2008
moja ciekawa klasa :)

W życiu bym nie pomyślała, że mnie to spotka. Tyle tematów do żartów. Tyle powodów do śmiechu. Bo aż dwadzieścia pięć.

Na początek nasz reprezentacyjny mózg. Pasek na świadectwie w pierwszej klasie mówi sam za siebie. Po prostu Bóg pokarał ją zbyt szybkim przyswajaniem i magazynowaniem wiedzy. Wciąż tęskniąca za swą dawną szkołą. Blisko związany z nią chłopiec nieco nadpobudliwy, ale często mający rację. Choć cierpiący na chroniczną nieumiejętność wyrażania jej w odpowiedni sposób. Jego kolega z ich rodzinnej metropolii, którego widzę średnio trzy razy w tygodniu. Nigdy nie wiadomo, gdzie będzie za chwilę. Nie przejmuje się niczym. Kolejna: klasowa Uma Thurman, amatorka Pulp Fiction i swojego rycerza. Dusza niezwykłych rozmiarów. Dwie amatorki tworzenia szkolnych gablotek. Zwalniają się przez to ze wszystkich możliwych lekcji. Później miłośniczka koni, geografii i wizyt u chirurga. Zabłysnęła onegdaj bielą kołnierza ortopedycznego. Koneserka napojów przeróżnej maści. Chłopiec, który otrzymawszy od Stwórcy pokaźnych rozmiarów kości, wykorzystuje je idealnie do przytrzymywania drzwi szkolnej toalety. Sportsmenka, której chyba jeszcze nigdy nie widziałam na klasowym wuefie, bo zawsze trenuje kosza pod bacznym męskim okiem. Cudne blond włosy. Dwie amatorki tańca współczesnego. Oczywiście zwalniane z lekcji na próby. Jedna to mądrala, druga zna się na modzie i kosmetykach. Narkoleptyk, któremu nic nigdy nie przeszkadzało. Za to radość sprawiają mu tylko skrócone lub odwołane lekcje. Potem: obdarzona prawdziwie kobiecymi kształtami koleżanka, która stanowi sympatycznie-spokojną część klasy. Nie naraża się. Kolejny: pewien wredny robal. Mól książkowy, amatorka islamu i opowieści ze swego pełnego przygód życia. Następny w kolejce: chłopiec – opoka. Nic go nie wzruszy, prawdziwie męski i silny. Buja się w rytmie dobrego hip hopu. Potem: tryskająca humorem i sypiąca przeróżnymi pomysłami koleżanka. Śmieszna, aktywna, rozbrajająco szczera. Lubi kleszcze. Z wzajemnością.

Zasługująca na nowy akapit: dziewczyna zaskakująca humorem i swym bezbłędnym nierozumieniem sytuacji, które uaktywnia się w najmniej spodziewanych momentach. Później: wysoka koleżanka, specjalizująca się w pisaniu wierszy o znajomych kleptomanach. Fanka wuefu. Kolejny: chłopak nie do opisania: pełen dowcipu mistrz ciętej riposty. Zapalony fotograf i znawca sezonowych sław internetowych. Miłośniczka ostrej muzyki i bardzo grubych książek. Małomówna i zgodna. Sympatycznie-spokojna część klasy. Dwie rodowite francuski (wiedzą, jak brzmi „jajko” w tym języku). Jedna mniejsza, druga nieco większa. Ta mniejsza nieco nadruchliwa. Obie przemiłe. Ewenement: klasowe Emo w wydaniu żeńskim. Wybitnie kolorowa, z dobrym gustem (również muzycznym). Ku zaskoczeniu: zabawna i często się śmieje. Mistrzyni ściągania na sprawdzianach. Następna: klasowa chórzystka. Kolejna zwalniana z lekcji, by trenować głos. Moralistka. Nieodzowny element każdej klasy – doprowadza nas do porządku.

I nareszcie: nasz Wychowawca. Pasuje do nas jak pięść do nosa. Stanowi dopełnienie tej klasy. Wisienka na torcie. Amator jazzu i w ogóle dobrej muzyki. Pasjonat języka angielskiego. I co najważniejsze: lubi nas. I my też lubimy naszego Profesora.

niedziela, 21 września 2008
co można?
Co można powiedzieć, kiedy łzy cisną się na usta? Co zrobić, kiedy myśli błądzą między palcami? A co, gdy uśmiech zatrzyma się na oczach?
Że lubię patrzeć, jak mnie widzisz, słuchać, gdy mnie słyszysz... Czuć zapach, gdy przesuwasz nosem po mojej skórze... Tak lubię.
Co można sobie przypomnieć, gdy się zbłądziło bez pamięci? Co znaleźć, jeśli się zgubiłam? Te wszystkie dni, o których marzyłabym teraz... To, co mam teraz.
Moje samotne chwile, w których doceniam, co dostałam. I te niesamotne. W których nie myślę już o niczym innym.
Tak trudno jest to docenić, gdy się nad tym nie skupisz.
Co można zrobić, gdy się jest człowiekiem szczęśliwym? Można nim pozostać...
sobota, 09 sierpnia 2008
at the moment
When straights became a circle and purple seems yellow. One unexpected breath. Never again. Too much for one shot. Never sleeping, never thinking about... No memories. Too forgetable. Not welcome. Nothing to stop brain. I'm going to keep it working. Break the silence. See through. World more touchable. We - more sensitive. High-level addicted from society. From contact...
How much do you can offer me? Isn't it cheap even for you? It's nothing. One way deal special for friends. Lame thoughts. Not worth it. We don't want to stop brain, do we? Say it lauder. Make me feel it. Make me feel what you say. Make this worth me. My doing. My acting. Agressive attack. Violent Revolution. I'm going to bite you hard. Your thin soft skin. Bite your neck as long as I can. Your breath on my arms...
Now circles became a straight. My arms, shoulders and left hand are twitched. I have to go. My yellow is done.
czwartek, 07 sierpnia 2008
...było dużo
Był Woodstock. Był piękny. Było warto czekać ten rok. Będzie warto czekać kolejny.
Zielona latarnia, szambala, vansoglan, knaga, pęknięte wuje, megabuła, superslimy, toi-toi, Jur-wódka, Krishna, Food For Peace, moje pierwsze Smoke On The Wather i solówka na żywo...

Był też i Drugi Raz. Z połówką czegoś innego. Też było warto. Ciemne, ciasne, wilgotne, podziemne tunele, spacery, dłuuugie wędrówki, dużo śmiechu...

Na co ja czekam? Jak zwykle zmęczona wieczorem. Zaraz położę się spać...
Nie czekaj na mnie rano. Nie czekaj na mnie sam. Nie czekaj na mnie z pustymi rękami...

Słodkich Snów. Dobranoc :)
sobota, 12 lipca 2008
...Najszczęśliwszy Człowiek Świata
Co się stanie ze światem, gdy Najszczęśliwszy Człowiek zobaczy w nim jakieś wady?
Co się stanie, jeśli On wciąż nie wierzy w Miłość?
Najszczęśliwszy Człowiek Świata ma swój własny świat... Najszczęśliwszy Człowiek Świata jest w nim szczęśliwy. Czy to sprawi, że Najszczęśliwszy Człowiek Świata będzie szczęśliwszy w prawdziwym świecie?
Co się stanie, gdy Najszczęśliwszy Człowiek Świata pokaże innym, jak być szczęśliwym?
A jeśli spotka kogoś nieszczęśliwego?
Co się stanie, jeśli Najszczęśliwszy Człowiek Świata przestanie myśleć, że nim jest?
Co będzie, gdy przestanie wierzyć w szczęście?
Jak długo można być Najszczęśliwszym Człowiekiem Świata? Co się stanie, jeśli okaże się, że to dziedziczne?
Czy Najszczęśliwszy Człowiek Świata ma monopol na szczęście?
Co będzie, gdy Najszczęśliwszego Człowieka Świata spotka coś złego?
Czy Najszczęśliwszy Człowiek Świata może podzielić się swoim szczęściem? Czy wtedy ciągle będzie Najszczęśliwszym Człowiekiem Świata?
A jeśli Najszczęśliwszy Człowiek Świata nie zasługuje na swoje szczęście?
Co się stanie, jeśli to ja jestem Najszczęśliwszym Człowiekiem Świata?
poniedziałek, 07 lipca 2008
...rzeczywistość w garści
3.07.2006. Hop hop już dwa lata. To ja miałam już piętnaście lat jak pisałam te bzdury? Zmieniłam się na szczęście.

Jeżeli Ty nie napiszesz to ja to zrobię. Cichy związek dwóch dusz. Wpis nieedytowany. Niecenzurowany.
Warto było czekać. I'm the queen of the world! Tak było. Wrócić do pustego mieszkania, położyć się i wpatrywać w sufit. Odprężyć się. Mieć pewność. Spokojnie. RZECZYWISTOŚĆ W GARŚCI. Całkiem sympatycznie. Rozluźniająco. Tak było...
Ostry zapach ze świata na zewnątrz. Czasem czuję się tu jak nie u siebie. Przyjemne uczucie.
Wszystko daleko. Wszystko mam gdzieś. Nic nie jest ważne. Ze wszystkim sobie poradzę.
Mógłbyś coś napisać. Czasem lubię coś czytać...
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23